Piątka przyjaciół zamieszkująca jedną z dzielnic Nowego Jorku, rozpoczyna swoją przygodę ze sztuką , miłością , muzyką , tańcem i pasją .
- Wstawajcie ludzie . - przedziera się przez pustą przestrzeń głos niebieskookiego , tylko którego ?
- Cole , zamilcz . - Już wiemy ....
- Ashley ? - zapytał ze zdziwieniem w głosie jeden z bliźniaków .
- Nie , mój klon .- zironizowała piękna, mierząca z ok . 1, 60 blondynka, wyłaniająca się zza futryny drzwi w miętowym szlafroku .
- Ale śmieszne , doprawdy kwiczę ze śmiechu . - dogryzł ni to kąśliwie ni z przekąsem chłopak, po czym dodał już normalnym głosem. - Jajecznica czy omlecik dla panienki ?
- Jeden pieron. - ziewnęła, po czym minąwszy zdegustowanego eleganta chrząknęła - Rozluźnij się Coluś .
- Cole !! - wrzasnął ku swojemu nieszczęściu za głośno Sprouse, stojąc w progu malutkiej kuchni .
- Kto tu się tak wydziera ? - rzekła słodkim głosikiem białowłosa miss Teksasu,
po czym przytulając się od tyłu do swojego chłopaka wyszeptała mu do ucha .- Chodź , do mnie ..
- Debby, -przerwał dobitnie tą namiętną chwilę chłopak urodzony w Arezzo , włoskiej miejscowości .
- Znowu , masz jakiejś ale .. - przejęła ostrość głosu swojego ukochanego , brązowooka . Po czym sugestywnie dodała , odsunąwszy się od nadąsanego niczym królewicz , chłopaka : - Ashley , chodź .
- Ale .. - miała wyrazić swoje pragnienie , dotyczące burczącego brzucha modelka pochodzenia amerykańskiego.
- Bez ale .- przerwała blondynce rudowłosa , skrywająca swój naturalny kolor pod warstwą białej farby , sądząc że to ma pomóc jej w zdobyciu sympatii słuchających ją nastolatków.
- Okej , idziemy . - skapitulowała , kiwając obolałym karkiem , na znak że pozycja którą zawsze wybiera do spania przyprawia ją o ból.
- Kochanie ,, - zaczął czule jak najprawdziwszy kochanek , stojący w dalszym ciągu przy niby drewnianych drzwiach , Cole , myśląc iż tym gestem zwróci uwagę swojej myszki ,tak zwał ją , choć Ryan za tym słowem nie przepadała , bynajmniej dlatego że panicznie wręcz chorobliwie bała się wszelakiego robactwa a tym bardziej szarej malizny .
- Coś ktoś mówił ? - udała głuchoniemą wręcz , wkraczając na pierwszy stopień , drewnianych schodów , zdobiących to mieszkanie od niepamiętnych czasów , początkująca piosenkarka ogólnie mówiąc popu.
- Nie , Debs . - zaprzeczyła , wykonując ten sam ruch , przy tym używając ksywki nadanej dziewczynie , w teksańskim liceum , Tisdale .
- Spoko , idźcie . - przeobraził się w luzaka , spięty od rannej kłótni z dziewczyną , Cole , przestępując z nogi na nogi , charakterystycznie przy tym pomrukując .
Skończywszy tą zbędną czynność blondyn, postanowił przyrządzić sobie na śniadanie jajecznicę , z pomidorem, ulubioną jajeczną przekąskę drugiego faceta tu zamieszkującego imieniem ...
- Dylan !! - dało się słyszeć piskliwy krzyk , aż na dole , jednopiętrowej posiadłości, sączący się spod wełnianej kołdry zakupionej , przez panienkę Song .
- Dyl, mówię coś . - szarpnąwszy go za ramię , ukazała się dziewczynie blizna po ostatnim upadku na deskorolce , zobaczywszy tą szramę , zakryła ją szybko zawiniętym wcześniej rękawem , podczas tej czynności znajdujący się w krainie Morfeusza, Lan przewrócił swoje ciało ważące 75 kg, na lewy bok.
- Dylanek !! - użyła pieszczotliwej ksywki , dziewczyna , która stojąc przy zasłonie krwisto- czerwonej , specjalnie dobranej do sypialni, lekko potrząsnęła skrawkiem piżamy wiecznego śpiocha , bynajmniej to nie wystarczyło , więc 27- latka , z całej siły ,którą posiadała w swoim jakże wiotkim ciele poruszyła wystającą dolną kończyną swojego partnera , po czym wydobyła ze swojej krtani gruby, nieprzyzwoicie niski głos , który bardziej przypominał warkot ; przywodzący na myśl zepsuty samochód .
Krzyk trwający czterdzieści pięć sekund przebudził , ubranego w dwuczęściową piżamę, posiadacza ,, twardego '' snu .
- Co tu się dzieje ? - wydusił z siebie jeszcze nie całkowicie przytomny niebieskooki, wykrzywiając usta w grymas, świadczący o jego rosnącym niezadowoleniu , rozkładając szeroko ramiona, cichym mrukiem wywołującym gęsią skórkę u czarnowłosej odzianej w krótkie szorty , sięgające do połowy uda i koszulkę z niewyraźnym napisem za pewne startym podczas nieustającego prania , rzekł zgrywając pana , posiadającego całe miasto , wszystko co w nim się znajduje :
- Czekam na Ciebie .
- Ooo - wydobył się ledwie słyszalny szept z osóbki stukającej paznokciem w blat , szklanego stolika mieszczącego się na lewej stronie sypialni .
- Zarumieniłaś się . - oznajmił władczym tonem Dyl, zauważając rosnące rumieńce na twarzy swojej księżniczki , nieudolnie skrywane przez dłoń , zdobioną cieniutką , złotą bransoletkę z zawieszką przedstawiającą literę ,, D ''.
- Nie!! - zaprzeczyła pewna swego Brenda, przy tym , obracając się na pięcie, wyszła z gracją na korytarz , zapełniony różnego typu babilotami . Przywdziewając uśmiech ,, Znowu mnie zmanipulował ... '' .
Tymczasem uwodziciel , wiedząc o swojej wygranej , rozłożywszy się wygodnie na dużym łożu , mruknął do siebie.
- Kocham te jej ... Ach , ach .
W momencie , gdy jeden z bliźniaków , ten szczęśliwszy , rozmarzony przeciągał się na miękkim materacu , próbując zasnąć , drugi przesiadujący w tym czasie ,w kuchni pół godziny, siląc się na ,, dobrą '' minę, bawił się widelcem .
- O czym tak rozmyślasz ? - dobiegł myśliciela, ciepły , już uspokojony głos , należący do , można powiedzieć , przyszłej szwagierki.
- Jak , zawsze ... O Debby . - wyznał , wpatrujący się w kwiatowy wzór zasłon , Lan.
- Miłość , piękne uczucie. - tym razem Song się rozpłynęła , przycupnąwszy na drewnianym stołku.
- Raczej... rezygnacja . - wymamrotał, ten wyższy z braci , siedząc na przeciw okna.
- Co masz na myśli ? - zapytała bez pośrednio , swym zwyczajem Brenda.
- Może powinienem ...
- Tu jesteś . - w futrynie , stał już przebrany Dyl , z oczami wlepionymi w długonogą piękność, delikatnie obtuloną swoimi włosami, powiewającymi we wszystkie kierunki za przyczyną otwartego okna.
- Zjesz więc z nami . - zasugerowała kusząco Song swojemu chłopakowi.
- Z chęcią .. - przerwał , wodzony wibrującym dźwiękiem , Lan.
- Zaraz będę z powrotem . - dodawszy z poważnym wyrazem twarzy, wykonawszy ten sam ruch co jego dziewczyna w sypialni, szybkim truchtem , pomaszerował do przed pokoju.
- Dylan Ci przerwał , nie skończyłeś .- zauważyła spostrzegawcza Bre.
- Wiem chciałem powiedzieć , iż ja i Debby ...
Hej , zakończony 1 rozdział , czeka na wasze OPINIE ;) .
W następnym rozdziale dowiecie się :
1. Związek Cole'go i Debby przeżyje kryzys ?
2. Co chciał powiedzieć Cole ?
Pozdrawiam , następny rozdział za tydzień :)
Boskie opowiadanie nie moge sie doczekac 2 rozdziału !! <3
OdpowiedzUsuńJak mogłaś w takim momencie urwać? Jesteś niedobra ;c A tak po za tym rozdział cuuudo *_* Z niecierpliwością czekam na next ;3
OdpowiedzUsuńAle zarąbiście się zaczyna.. Ale no, jak mogłaś urwać w tak ważnym momencie ! No jaak ? :c
OdpowiedzUsuńSuuper piszesz i nie mogę się doczekać 2 rozdziału ;*