przeżywamy gorszy okres . - wyrzucił z siebie Cole, z szybkością światła, zmęczony tym jak dla niego przesłuchaniem, choć z perspektywy brązowookiej , ta rozmowa , miała za zadanie pomóc wewnętrznym rozterkom 22 -latka , ale jak to bywa z mężczyznami , ta płeć , woli samotną walkę z bólem.
- Hmm .. - westchnęła czarnowłosa ,z wymalowaną na twarzy bezsilnością , która złośliwie mieszała jej w głowie, powodując brak reakcji , wręcz bezczelnie zabrała jej głos.
- Zaskoczyłem Cię ? - zapytał sarkastycznie, chłopak wpatrujący się w dalszym ciągu w zasłonę , która lekko falując wywoływała ciche szemranie. Po czym stanąwszy , z drewnianego krzesła, należącego do dawnego właściciela mieszkania, maniaka .. drewna, ale spokojnie nie był bobrem , choć posiadał do tego predyspozycje , wystające ,przednie siekacze, owłosione ręce , bynajmniej głowa nie posiadała takiego zaszczytu by być porośnięta włosami, lecz za to świeciła , może , nawet w ciemności ; wyszedł omijając zdezorientowaną Song, z kuchni obywatel USA, imieniem Cole.
Oniemiała dziewczyna, ,, dziwną '' reakcją przyjaciela, postanowiła zachować wyznanie brata, swojego ukochanego dla siebie , kto wie , może po prostu blondyn miał dziś zły dzień.
Związek CyD trwał , prawie trzy lata więc nagłe rozstanie nie wchodziło w grę , choć wiele osób zapewne nie znając pary tak dobrze jak ich , współlokatorzy pomyśleliby iż ta dwójka kompletnie do siebie nie pasuje lecz ich łączy gorące uczucie , zwane chemią , która może się wypalić , poprzez fakt że cały dialog prowadzony w kuchni , słyszała białowłosa.
Stojąc przy ścianie, doskonale wiedziała o czym rozmawia ta dwójka, by nie zostać nakrytą przez nikogo z domowników jeszcze przebywających w mieszkaniu, jak najciszej , na palcach wślizgnęła się na schody , prowadzące do jej pokoju, gdzie w tym momencie przesiadywała Ashley.
- Oczywiście. - potwierdził tonem lekko zaspanym a jakże uroczym Lan , rozmawiając przez komórkę , z nieznajomą, w zakamarku długiego korytarza, w ten sposób nie wpadając na szpiega imieniem Debby.
- Muszę, kończyć. - oznajmił do słuchawki Samsunga Galaxy S6, Dyl , którego dostał na 21 urodziny od swojej dziewczyny.
- Pa, całuje. - zakończył telefoniczną pogawędkę, Sprouse, rozłączając się jako pierwszy, kierując się w stronę pomieszczenia, najczęściej zaludnionego przez grupę ,, studentów ''.
W tym czasie brat bliźniak , wychodząc z kuchni powędrował do łazienki , znajdującej się na parterze. Nie pukając , wszedł do przestronnej choć dla niektórych małej lokacji, siadłszy od razu na krawędzi wanny , służącej jako basen oraz oazę myślenia, rozmyślał , nad swoją sytuacją związaną z młodą artystkę.
U góry natomiast , w sypialni Ryan i Tisdale siedziały na łożu, po turecku, w ciszy, niebezpiecznej dla rozgadanej blondyny, z widocznymi odrostami na głowie o barwie kasztanu, mimowolnie się chybotającej na lewo i prawo. Można by wywnioskować ,że obie nie umieją rozpocząć rozmowy między sobą lecz czekają na jakiś znak.
- Debby, coś się stało ? - przerwała, instynktownie Ash , przybliżając się do ciała przybranego w ciemną , workowatą niby piżamę wykonaną z bawełny.
- Nic. - wymamrotała , ledwie słyszalnie postać pochylona , patrząca na swoje granatowe bambosze, bawiąc się przy tym swoimi palcami u obu rąk.
- Przecież , widzę. - mruknęła, zaczepnie do zgarbionej, chcąc ją w jakiś sposób rozbawić , ta prosta.
- Mówię nic. - podniosła swoje brązowe oczy na przyjaciółkę.
- Bo ci uwierzę , na kilometr widać że ...
- Co widać ? - uniosła tempr głosu niegdyś rudowłosa, sygnalizując tym podnoszące się w niej ciśnienie.
- Powiedz , mi co się stało . - zmieniła taktykę dziewczyna , chcąc pomóc swojej koleżance.
- Jak co ? Nic , wielkie nic, rozumiesz ? - zmieniła się w złośliwą księżniczkę, potrzebująca wsparcia.
- Spokojnie. - próbowała uspokoić swoją już powoli rozjuszoną pacjentkę, Ashley.
- Mam być spokojna, gdy mój ukochany stwierdza że mamy , cytując go : ,, gorszy okres '' .. sorry ale pasuję. - wylała swoje żale , i boleści , przypadkowo , ku fali narastającej złości Debs, czując wewnętrzną ulgę.
- Serio ? - przeanalizowała słowa wypowiedziane przed momentem , urodzona w New Jersey terapeutka.
- Tak , serio . - zapewniła , przekładając się , na plecy, prostując nogi Ryan.
- Skończony dureń .
- Może ma rację , ostatnio się mijamy , nie mamy dla siebie zbytnio czasu . - tłumaczyła ukochanego zakochana dziewczyna, przygryzając delikatnie kciuka.
- To normalne , każdy ma własne zajęcia, więc to logiczne .
- Dla niego nie .- zasmuciła się Debby, z widocznymi w oczach łzami.
- Bo to tępy facet. - mocno zatemperowała Tis, dając do zrozumienia iż za bardzo nie przepada za Sprous'em.
- Najgorsze że ukrywa przede mną swoje uczucia. - dalej z gruszką w gardle , głośno przełykając ślinę wypowiadała słowa 22-latka, zaciskając rękę w pięść.
- Mówię Ci zasługujesz na kogoś lepszego .
- Ale ja go kocham , z całego serca. - ból przecinał bezbronne serce , które rzewnie płakało, wysługując się lekko opuchniętymi oczami.
- Proste to zapomnij o tym co usłyszałaś. - prostolinijnie stwierdziła siedząc nadal w tej samej pozycji Ash.
- Nie umiem. - lakonicznie wyznała dziewczyna , oddychając powoli, podniosła się by móc spojrzeć na zdjęcie przyozdobione ramką .
- To .. hmm . - mówiła , nie zauważając gestu przyjaciółki , gaduła .
- Mów. - tym razem białowłosa , przejęła ster rozmowy , wpatrując się w roześmianą parę, w jesiennej scenerii.
- Mała zemsta. Co ty na to ? - uderzyła nowym pomysłem , ta siedząca.
- Oszalałaś ? - wymamrotała przebywająca w transie Debs , widząc wszystko niewyraźnie , jakby za mgłą.
- Nie , należy się mu !! - przygryzła koniuszek palca, Tisdale, nie przerywając wędrówki swojej przyjaciółki po beztroskiej przeszłości. Sama dobrze wiedziała co czuje osoba zakochana. Przeżyła to na własnej skórze, cudem nie wpakowując się w aferę narkotykową.Kochała go całą duszą i ciałem ale on wolał prochy. Ból i ta świadomość ,że was już nie ma zostanie do ostatnich dni , będzie o sobie przypominała , znajdując się w zakamarku , gdzieś w tyle twojej świadomości.
- Nie, nic rozumiesz. - broniła się przed osądem Ryan, nie wiedząc o historii blondynki.
- Rozumiem , więcej niż myślisz. - skapitulowała Ash, podnosząc się z łóżka. kierując się w stronę drzwi.
- Przepraszam. - przeprosiła już pewniejszym tonem.
- Spoko . - powiedziała przez plecy 29 - latka.
- Może masz rację, w sprawie zadośćuczynienia.
- Serio ? Idziesz na to ? - obróciła się w kierunku przyjaciółki , ruszając śmiesznie brwiami Tis.
- Pełna powaga . Czas na zemstę w stylu blondynek . - powiedziała, uśmiechając się jak złoczyńca, którym w żadnym wypadku nie była, ani nie będzie Debby.
Promienie słońca nieśmiało przedzierały się przez firankę kołysaną przez niewielkie podmuchy wiatru. W powietrzu unosił się zapach boczku, skwierczącego na patelni, pilnowanej przez rozczochranego chłopaka w kraciastej koszuli trzymającego w prawej ręce biały telefon.
Za nim , przy drewniano podobnym stole , przeznaczonym do spożywania posiłków , stała brązowooka delektując się widokiem swojego ukochanego , sącząc przez rurkę pomarańczowy płyn , przerwała ciszę delikatną barwą swojego głosu :
- Z kim rozmawiałeś ? - zapytała bezpośrednio , jak zawsze Brenda, przybliżając się do Sprousa , wyczuwała napięcie unoszące się w powietrzu.
- Z ...
Hej osoby , które to czytają , to co jest u góry to masakra ;) Mam nadzieję że się spodoba , choć trochę :P
Nie pisałam tydzień bo spaliłam laptopa , teraz następne rozdziały będą ukazywać się co sobotę , trzeci ukaże się 26 sierpnia . Przepraszam ;)
Trzeci rozdział ukaże takie sekrety jak :
- Zemsta blondynek . Na czym będzie polegała ?
- Tajemniczy telefon od nieznajomej. Z kim rozmawiał Dylan ?
Oraz powiększymy rubrykę bohaterowie o jednego pana ?
Pa, miłej środy .
/ riski
Zemsta Ash i Debs ? Wiesz ile scenariuszy przed chwilą przeleciało mi przez głowę? :3 (dokładnie dwa, ale nie ważne :D
OdpowiedzUsuńCudny rozdział i czekam na następny ;*
Ciekawy rozdział,jestem bardzo ciekawa nastepnego ;*
OdpowiedzUsuń