kimś. - zagadkowo zaanonsował, 22 -latek , przekładając właśnie w tym momencie przypieczone, kawałki bekonu na talerz , wchodzący w skład zastawy, świętej pamięci babci Song.
- Ale jesteś tajemniczy. - stwierdziła, zakładając ręce na piersi czarnowłosa, przebywając w dalszym ciągu w pobliżu ukochanego, czując wewnętrzny przypływ szczęścia, tworzący się pod wpływem bliskości blondyna.
- A ty ? - zapytał siebie z zamyślonym wyrazem twarzy chłopak, czyniąc swoją piękność, obezwładnioną jego urokiem, zapachem ... - Jesteś moim skarbem, moim szczęściem, moim sensem ...
- Czego sensem ? - dociekała, przebudzona z transu dziewczyna, wpatrzona swoimi brązowymi oczami w Dylana, stojącego naprzeciw niej, z rękami w kieszeniach.
- Wszystkiego. Bez Ciebie nie byłoby mnie. Żyję tylko dla Ciebie. - tworzył krótkie zdania, po każdym z nich łapał oddech , unosząc przy tej czynności jedną z swoich brwi, Lan.
- Ooo. - rozpłynęła się czarnowłosa , nad romantyzmem ukochanego , czyniąc wielki błąd, Sprouse wiedział , wie jak działa nad Song, wykorzystał to i wykręcił się od badawczego spojrzenia 27 - latki.
- Wiesz, muszę lecieć , do pracy . - dokończył swoje dzieło , przekręcając się tak aby podać dziewczynie śniadanie , które obudziło ją z transu.
Jakby niby nic, delikatnie pocałował ją w policzek , i dumny z siebie , nie okazując tego wyszedł z kuchni, obierając kierunek prowadzący do nowojorskiej uczelni New York University .
Podczas konsumpcji bekonowego rarytasu , Brenda uśmiechała się sama do siebie , chrumkając przy tym słodko, tą jakże apetyczną chwilę dziewczynie przerwał piskliwy wrzask , bodajże Ashley ,
która z całą siłą dosłownie waliła w drzwi wykonane z białej sklejki , oddzielające łazienkę od korytarza. Można by sądzić że postradała zmysły , tłukąc się bezlitośnie z samego rana nie zważając na pozostałych lokatorów.
,, Pół roku z nią mieszkam a dalej trudno mi przyzwyczaić się do jej awanturniczego usposobienia ''.
- rozmyślała , wkładając brudne naczynie do zlewu , z którego przed chwilką korzystała , czarnowłosa, bezszelestnie podchodząc do ściany , odgradzającej ją od wrzasku , wypływającego z krtani blondynki . Przykładając ucho do chłodnej powierzchni przysłuchiwała się całej tej sytuacji , może niezbyt kulturalnie ale nie chciała przeszkadzać przyjaciółce , w donośnych krzykach , chroniąc przy okazji siebie , w ten sposób siedziała jak mysz pod miotłą.
- Jaki dureń , zamyka się w publicznej łaźni . - kolejne uderzenie drobnej piąstki , tym razem niechybnie przemknęło przed oczami jednego z bliźniaków , wypadło na Cole'go , który wzrokiem , zabijał hałaśliwą Tisdale.
- Przepraszam . - wysyczał ze złością, przez zaciśnięte zęby Sprouse , i omijając zdezorientowaną blondynkę pokierował się w stronę swojej sypialni , a raczej wspólnej , by w zupełnej ciszy się przyszykować do pracy, jaką pełnił w małym przedsięwzięciu zajmującym się handlem pojazdami marki toyota.
Niestety albo stety w wędrówce ku górze , zetknął z panną Ryan , dziewczyna pogrążona w swoim świecie , nie zauważyła ukochanego, oboje z nieobecnym spojrzeniem , wpadli na siebie, centralnie ,
zderzając się czołami , oboje otrząsnęli się , wracając do ,, żywych '' .
Ich oczy się spotkały, ich serca zabiły ... tą jakże magiczną chwilę musiała przerwać stojąca, na samym dole jasnowłosa :
- Halo !! Debs chodź .
- Już idę. - mruknęła , lekko podirytowana właścicielka wymienionego wyżej imienia, zgrabnie omijając blondyna , nie ukrywającego rozczarowania tkwiącego w niemrawym spojrzeniu.
Lecz nie wydając żadnego tchnienia ku zatrzymaniu białowłosej ,Cole wszedł na samą górę , zatrzaskując drzwi , jakby w odreagowującym ruchu .
- Chodź, kochanie. - przywoływała udając kochaną matkę Tisdale, rozkładając ręce, idącą jak na skazanie 22-latkę.
Hej znów ja z czymś . Przepraszam Was , widocznie nie mam talentu ;) do pisania .
Osoby , które to czytają DZIĘKUJE <33
Co się zdarzy w 4 rozdziale :
New York University , tam pracuje Dylan ?
Czy CyD się pogodzi ?
/ riski
Zrobimy tak 4 rozdział ukaże się jak będzie minimum 4 komentarze , tyle ...
,, Zawsze wiedziałam, że będziesz mój '' - Cole i Debby
Coś
sobota, 29 sierpnia 2015
środa, 19 sierpnia 2015
2... przeżywamy gorszy okres... -
przeżywamy gorszy okres . - wyrzucił z siebie Cole, z szybkością światła, zmęczony tym jak dla niego przesłuchaniem, choć z perspektywy brązowookiej , ta rozmowa , miała za zadanie pomóc wewnętrznym rozterkom 22 -latka , ale jak to bywa z mężczyznami , ta płeć , woli samotną walkę z bólem.
- Hmm .. - westchnęła czarnowłosa ,z wymalowaną na twarzy bezsilnością , która złośliwie mieszała jej w głowie, powodując brak reakcji , wręcz bezczelnie zabrała jej głos.
- Zaskoczyłem Cię ? - zapytał sarkastycznie, chłopak wpatrujący się w dalszym ciągu w zasłonę , która lekko falując wywoływała ciche szemranie. Po czym stanąwszy , z drewnianego krzesła, należącego do dawnego właściciela mieszkania, maniaka .. drewna, ale spokojnie nie był bobrem , choć posiadał do tego predyspozycje , wystające ,przednie siekacze, owłosione ręce , bynajmniej głowa nie posiadała takiego zaszczytu by być porośnięta włosami, lecz za to świeciła , może , nawet w ciemności ; wyszedł omijając zdezorientowaną Song, z kuchni obywatel USA, imieniem Cole.
Oniemiała dziewczyna, ,, dziwną '' reakcją przyjaciela, postanowiła zachować wyznanie brata, swojego ukochanego dla siebie , kto wie , może po prostu blondyn miał dziś zły dzień.
Związek CyD trwał , prawie trzy lata więc nagłe rozstanie nie wchodziło w grę , choć wiele osób zapewne nie znając pary tak dobrze jak ich , współlokatorzy pomyśleliby iż ta dwójka kompletnie do siebie nie pasuje lecz ich łączy gorące uczucie , zwane chemią , która może się wypalić , poprzez fakt że cały dialog prowadzony w kuchni , słyszała białowłosa.
Stojąc przy ścianie, doskonale wiedziała o czym rozmawia ta dwójka, by nie zostać nakrytą przez nikogo z domowników jeszcze przebywających w mieszkaniu, jak najciszej , na palcach wślizgnęła się na schody , prowadzące do jej pokoju, gdzie w tym momencie przesiadywała Ashley.
- Oczywiście. - potwierdził tonem lekko zaspanym a jakże uroczym Lan , rozmawiając przez komórkę , z nieznajomą, w zakamarku długiego korytarza, w ten sposób nie wpadając na szpiega imieniem Debby.
- Muszę, kończyć. - oznajmił do słuchawki Samsunga Galaxy S6, Dyl , którego dostał na 21 urodziny od swojej dziewczyny.
- Pa, całuje. - zakończył telefoniczną pogawędkę, Sprouse, rozłączając się jako pierwszy, kierując się w stronę pomieszczenia, najczęściej zaludnionego przez grupę ,, studentów ''.
W tym czasie brat bliźniak , wychodząc z kuchni powędrował do łazienki , znajdującej się na parterze. Nie pukając , wszedł do przestronnej choć dla niektórych małej lokacji, siadłszy od razu na krawędzi wanny , służącej jako basen oraz oazę myślenia, rozmyślał , nad swoją sytuacją związaną z młodą artystkę.
U góry natomiast , w sypialni Ryan i Tisdale siedziały na łożu, po turecku, w ciszy, niebezpiecznej dla rozgadanej blondyny, z widocznymi odrostami na głowie o barwie kasztanu, mimowolnie się chybotającej na lewo i prawo. Można by wywnioskować ,że obie nie umieją rozpocząć rozmowy między sobą lecz czekają na jakiś znak.
- Debby, coś się stało ? - przerwała, instynktownie Ash , przybliżając się do ciała przybranego w ciemną , workowatą niby piżamę wykonaną z bawełny.
- Nic. - wymamrotała , ledwie słyszalnie postać pochylona , patrząca na swoje granatowe bambosze, bawiąc się przy tym swoimi palcami u obu rąk.
- Przecież , widzę. - mruknęła, zaczepnie do zgarbionej, chcąc ją w jakiś sposób rozbawić , ta prosta.
- Mówię nic. - podniosła swoje brązowe oczy na przyjaciółkę.
- Bo ci uwierzę , na kilometr widać że ...
- Co widać ? - uniosła tempr głosu niegdyś rudowłosa, sygnalizując tym podnoszące się w niej ciśnienie.
- Powiedz , mi co się stało . - zmieniła taktykę dziewczyna , chcąc pomóc swojej koleżance.
- Jak co ? Nic , wielkie nic, rozumiesz ? - zmieniła się w złośliwą księżniczkę, potrzebująca wsparcia.
- Spokojnie. - próbowała uspokoić swoją już powoli rozjuszoną pacjentkę, Ashley.
- Mam być spokojna, gdy mój ukochany stwierdza że mamy , cytując go : ,, gorszy okres '' .. sorry ale pasuję. - wylała swoje żale , i boleści , przypadkowo , ku fali narastającej złości Debs, czując wewnętrzną ulgę.
- Serio ? - przeanalizowała słowa wypowiedziane przed momentem , urodzona w New Jersey terapeutka.
- Tak , serio . - zapewniła , przekładając się , na plecy, prostując nogi Ryan.
- Skończony dureń .
- Może ma rację , ostatnio się mijamy , nie mamy dla siebie zbytnio czasu . - tłumaczyła ukochanego zakochana dziewczyna, przygryzając delikatnie kciuka.
- To normalne , każdy ma własne zajęcia, więc to logiczne .
- Dla niego nie .- zasmuciła się Debby, z widocznymi w oczach łzami.
- Bo to tępy facet. - mocno zatemperowała Tis, dając do zrozumienia iż za bardzo nie przepada za Sprous'em.
- Najgorsze że ukrywa przede mną swoje uczucia. - dalej z gruszką w gardle , głośno przełykając ślinę wypowiadała słowa 22-latka, zaciskając rękę w pięść.
- Mówię Ci zasługujesz na kogoś lepszego .
- Ale ja go kocham , z całego serca. - ból przecinał bezbronne serce , które rzewnie płakało, wysługując się lekko opuchniętymi oczami.
- Proste to zapomnij o tym co usłyszałaś. - prostolinijnie stwierdziła siedząc nadal w tej samej pozycji Ash.
- Nie umiem. - lakonicznie wyznała dziewczyna , oddychając powoli, podniosła się by móc spojrzeć na zdjęcie przyozdobione ramką .
- To .. hmm . - mówiła , nie zauważając gestu przyjaciółki , gaduła .
- Mów. - tym razem białowłosa , przejęła ster rozmowy , wpatrując się w roześmianą parę, w jesiennej scenerii.
- Mała zemsta. Co ty na to ? - uderzyła nowym pomysłem , ta siedząca.
- Oszalałaś ? - wymamrotała przebywająca w transie Debs , widząc wszystko niewyraźnie , jakby za mgłą.
- Nie , należy się mu !! - przygryzła koniuszek palca, Tisdale, nie przerywając wędrówki swojej przyjaciółki po beztroskiej przeszłości. Sama dobrze wiedziała co czuje osoba zakochana. Przeżyła to na własnej skórze, cudem nie wpakowując się w aferę narkotykową.Kochała go całą duszą i ciałem ale on wolał prochy. Ból i ta świadomość ,że was już nie ma zostanie do ostatnich dni , będzie o sobie przypominała , znajdując się w zakamarku , gdzieś w tyle twojej świadomości.
- Nie, nic rozumiesz. - broniła się przed osądem Ryan, nie wiedząc o historii blondynki.
- Rozumiem , więcej niż myślisz. - skapitulowała Ash, podnosząc się z łóżka. kierując się w stronę drzwi.
- Przepraszam. - przeprosiła już pewniejszym tonem.
- Spoko . - powiedziała przez plecy 29 - latka.
- Może masz rację, w sprawie zadośćuczynienia.
- Serio ? Idziesz na to ? - obróciła się w kierunku przyjaciółki , ruszając śmiesznie brwiami Tis.
- Pełna powaga . Czas na zemstę w stylu blondynek . - powiedziała, uśmiechając się jak złoczyńca, którym w żadnym wypadku nie była, ani nie będzie Debby.
Promienie słońca nieśmiało przedzierały się przez firankę kołysaną przez niewielkie podmuchy wiatru. W powietrzu unosił się zapach boczku, skwierczącego na patelni, pilnowanej przez rozczochranego chłopaka w kraciastej koszuli trzymającego w prawej ręce biały telefon.
Za nim , przy drewniano podobnym stole , przeznaczonym do spożywania posiłków , stała brązowooka delektując się widokiem swojego ukochanego , sącząc przez rurkę pomarańczowy płyn , przerwała ciszę delikatną barwą swojego głosu :
- Z kim rozmawiałeś ? - zapytała bezpośrednio , jak zawsze Brenda, przybliżając się do Sprousa , wyczuwała napięcie unoszące się w powietrzu.
- Z ...
Hej osoby , które to czytają , to co jest u góry to masakra ;) Mam nadzieję że się spodoba , choć trochę :P
Nie pisałam tydzień bo spaliłam laptopa , teraz następne rozdziały będą ukazywać się co sobotę , trzeci ukaże się 26 sierpnia . Przepraszam ;)
Trzeci rozdział ukaże takie sekrety jak :
- Zemsta blondynek . Na czym będzie polegała ?
- Tajemniczy telefon od nieznajomej. Z kim rozmawiał Dylan ?
Oraz powiększymy rubrykę bohaterowie o jednego pana ?
Pa, miłej środy .
/ riski
- Hmm .. - westchnęła czarnowłosa ,z wymalowaną na twarzy bezsilnością , która złośliwie mieszała jej w głowie, powodując brak reakcji , wręcz bezczelnie zabrała jej głos.
- Zaskoczyłem Cię ? - zapytał sarkastycznie, chłopak wpatrujący się w dalszym ciągu w zasłonę , która lekko falując wywoływała ciche szemranie. Po czym stanąwszy , z drewnianego krzesła, należącego do dawnego właściciela mieszkania, maniaka .. drewna, ale spokojnie nie był bobrem , choć posiadał do tego predyspozycje , wystające ,przednie siekacze, owłosione ręce , bynajmniej głowa nie posiadała takiego zaszczytu by być porośnięta włosami, lecz za to świeciła , może , nawet w ciemności ; wyszedł omijając zdezorientowaną Song, z kuchni obywatel USA, imieniem Cole.
Oniemiała dziewczyna, ,, dziwną '' reakcją przyjaciela, postanowiła zachować wyznanie brata, swojego ukochanego dla siebie , kto wie , może po prostu blondyn miał dziś zły dzień.
Związek CyD trwał , prawie trzy lata więc nagłe rozstanie nie wchodziło w grę , choć wiele osób zapewne nie znając pary tak dobrze jak ich , współlokatorzy pomyśleliby iż ta dwójka kompletnie do siebie nie pasuje lecz ich łączy gorące uczucie , zwane chemią , która może się wypalić , poprzez fakt że cały dialog prowadzony w kuchni , słyszała białowłosa.
Stojąc przy ścianie, doskonale wiedziała o czym rozmawia ta dwójka, by nie zostać nakrytą przez nikogo z domowników jeszcze przebywających w mieszkaniu, jak najciszej , na palcach wślizgnęła się na schody , prowadzące do jej pokoju, gdzie w tym momencie przesiadywała Ashley.
- Oczywiście. - potwierdził tonem lekko zaspanym a jakże uroczym Lan , rozmawiając przez komórkę , z nieznajomą, w zakamarku długiego korytarza, w ten sposób nie wpadając na szpiega imieniem Debby.
- Muszę, kończyć. - oznajmił do słuchawki Samsunga Galaxy S6, Dyl , którego dostał na 21 urodziny od swojej dziewczyny.
- Pa, całuje. - zakończył telefoniczną pogawędkę, Sprouse, rozłączając się jako pierwszy, kierując się w stronę pomieszczenia, najczęściej zaludnionego przez grupę ,, studentów ''.
W tym czasie brat bliźniak , wychodząc z kuchni powędrował do łazienki , znajdującej się na parterze. Nie pukając , wszedł do przestronnej choć dla niektórych małej lokacji, siadłszy od razu na krawędzi wanny , służącej jako basen oraz oazę myślenia, rozmyślał , nad swoją sytuacją związaną z młodą artystkę.
U góry natomiast , w sypialni Ryan i Tisdale siedziały na łożu, po turecku, w ciszy, niebezpiecznej dla rozgadanej blondyny, z widocznymi odrostami na głowie o barwie kasztanu, mimowolnie się chybotającej na lewo i prawo. Można by wywnioskować ,że obie nie umieją rozpocząć rozmowy między sobą lecz czekają na jakiś znak.
- Debby, coś się stało ? - przerwała, instynktownie Ash , przybliżając się do ciała przybranego w ciemną , workowatą niby piżamę wykonaną z bawełny.
- Nic. - wymamrotała , ledwie słyszalnie postać pochylona , patrząca na swoje granatowe bambosze, bawiąc się przy tym swoimi palcami u obu rąk.
- Przecież , widzę. - mruknęła, zaczepnie do zgarbionej, chcąc ją w jakiś sposób rozbawić , ta prosta.
- Mówię nic. - podniosła swoje brązowe oczy na przyjaciółkę.
- Bo ci uwierzę , na kilometr widać że ...
- Co widać ? - uniosła tempr głosu niegdyś rudowłosa, sygnalizując tym podnoszące się w niej ciśnienie.
- Powiedz , mi co się stało . - zmieniła taktykę dziewczyna , chcąc pomóc swojej koleżance.
- Jak co ? Nic , wielkie nic, rozumiesz ? - zmieniła się w złośliwą księżniczkę, potrzebująca wsparcia.
- Spokojnie. - próbowała uspokoić swoją już powoli rozjuszoną pacjentkę, Ashley.
- Mam być spokojna, gdy mój ukochany stwierdza że mamy , cytując go : ,, gorszy okres '' .. sorry ale pasuję. - wylała swoje żale , i boleści , przypadkowo , ku fali narastającej złości Debs, czując wewnętrzną ulgę.
- Serio ? - przeanalizowała słowa wypowiedziane przed momentem , urodzona w New Jersey terapeutka.
- Tak , serio . - zapewniła , przekładając się , na plecy, prostując nogi Ryan.
- Skończony dureń .
- Może ma rację , ostatnio się mijamy , nie mamy dla siebie zbytnio czasu . - tłumaczyła ukochanego zakochana dziewczyna, przygryzając delikatnie kciuka.
- To normalne , każdy ma własne zajęcia, więc to logiczne .
- Dla niego nie .- zasmuciła się Debby, z widocznymi w oczach łzami.
- Bo to tępy facet. - mocno zatemperowała Tis, dając do zrozumienia iż za bardzo nie przepada za Sprous'em.
- Najgorsze że ukrywa przede mną swoje uczucia. - dalej z gruszką w gardle , głośno przełykając ślinę wypowiadała słowa 22-latka, zaciskając rękę w pięść.
- Mówię Ci zasługujesz na kogoś lepszego .
- Ale ja go kocham , z całego serca. - ból przecinał bezbronne serce , które rzewnie płakało, wysługując się lekko opuchniętymi oczami.
- Proste to zapomnij o tym co usłyszałaś. - prostolinijnie stwierdziła siedząc nadal w tej samej pozycji Ash.
- Nie umiem. - lakonicznie wyznała dziewczyna , oddychając powoli, podniosła się by móc spojrzeć na zdjęcie przyozdobione ramką .
- To .. hmm . - mówiła , nie zauważając gestu przyjaciółki , gaduła .
- Mów. - tym razem białowłosa , przejęła ster rozmowy , wpatrując się w roześmianą parę, w jesiennej scenerii.
- Mała zemsta. Co ty na to ? - uderzyła nowym pomysłem , ta siedząca.
- Oszalałaś ? - wymamrotała przebywająca w transie Debs , widząc wszystko niewyraźnie , jakby za mgłą.
- Nie , należy się mu !! - przygryzła koniuszek palca, Tisdale, nie przerywając wędrówki swojej przyjaciółki po beztroskiej przeszłości. Sama dobrze wiedziała co czuje osoba zakochana. Przeżyła to na własnej skórze, cudem nie wpakowując się w aferę narkotykową.Kochała go całą duszą i ciałem ale on wolał prochy. Ból i ta świadomość ,że was już nie ma zostanie do ostatnich dni , będzie o sobie przypominała , znajdując się w zakamarku , gdzieś w tyle twojej świadomości.
- Nie, nic rozumiesz. - broniła się przed osądem Ryan, nie wiedząc o historii blondynki.
- Rozumiem , więcej niż myślisz. - skapitulowała Ash, podnosząc się z łóżka. kierując się w stronę drzwi.
- Przepraszam. - przeprosiła już pewniejszym tonem.
- Spoko . - powiedziała przez plecy 29 - latka.
- Może masz rację, w sprawie zadośćuczynienia.
- Serio ? Idziesz na to ? - obróciła się w kierunku przyjaciółki , ruszając śmiesznie brwiami Tis.
- Pełna powaga . Czas na zemstę w stylu blondynek . - powiedziała, uśmiechając się jak złoczyńca, którym w żadnym wypadku nie była, ani nie będzie Debby.
Promienie słońca nieśmiało przedzierały się przez firankę kołysaną przez niewielkie podmuchy wiatru. W powietrzu unosił się zapach boczku, skwierczącego na patelni, pilnowanej przez rozczochranego chłopaka w kraciastej koszuli trzymającego w prawej ręce biały telefon.
Za nim , przy drewniano podobnym stole , przeznaczonym do spożywania posiłków , stała brązowooka delektując się widokiem swojego ukochanego , sącząc przez rurkę pomarańczowy płyn , przerwała ciszę delikatną barwą swojego głosu :
- Z kim rozmawiałeś ? - zapytała bezpośrednio , jak zawsze Brenda, przybliżając się do Sprousa , wyczuwała napięcie unoszące się w powietrzu.
- Z ...
Hej osoby , które to czytają , to co jest u góry to masakra ;) Mam nadzieję że się spodoba , choć trochę :P
Nie pisałam tydzień bo spaliłam laptopa , teraz następne rozdziały będą ukazywać się co sobotę , trzeci ukaże się 26 sierpnia . Przepraszam ;)
Trzeci rozdział ukaże takie sekrety jak :
- Zemsta blondynek . Na czym będzie polegała ?
- Tajemniczy telefon od nieznajomej. Z kim rozmawiał Dylan ?
Oraz powiększymy rubrykę bohaterowie o jednego pana ?
Pa, miłej środy .
/ riski
sobota, 8 sierpnia 2015
1. Piątka przyjaciół ...
Piątka przyjaciół zamieszkująca jedną z dzielnic Nowego Jorku, rozpoczyna swoją przygodę ze sztuką , miłością , muzyką , tańcem i pasją .
- Wstawajcie ludzie . - przedziera się przez pustą przestrzeń głos niebieskookiego , tylko którego ?
- Cole , zamilcz . - Już wiemy ....
- Ashley ? - zapytał ze zdziwieniem w głosie jeden z bliźniaków .
- Nie , mój klon .- zironizowała piękna, mierząca z ok . 1, 60 blondynka, wyłaniająca się zza futryny drzwi w miętowym szlafroku .
- Ale śmieszne , doprawdy kwiczę ze śmiechu . - dogryzł ni to kąśliwie ni z przekąsem chłopak, po czym dodał już normalnym głosem. - Jajecznica czy omlecik dla panienki ?
- Jeden pieron. - ziewnęła, po czym minąwszy zdegustowanego eleganta chrząknęła - Rozluźnij się Coluś .
- Cole !! - wrzasnął ku swojemu nieszczęściu za głośno Sprouse, stojąc w progu malutkiej kuchni .
- Kto tu się tak wydziera ? - rzekła słodkim głosikiem białowłosa miss Teksasu,
po czym przytulając się od tyłu do swojego chłopaka wyszeptała mu do ucha .- Chodź , do mnie ..
- Debby, -przerwał dobitnie tą namiętną chwilę chłopak urodzony w Arezzo , włoskiej miejscowości .
- Znowu , masz jakiejś ale .. - przejęła ostrość głosu swojego ukochanego , brązowooka . Po czym sugestywnie dodała , odsunąwszy się od nadąsanego niczym królewicz , chłopaka : - Ashley , chodź .
- Ale .. - miała wyrazić swoje pragnienie , dotyczące burczącego brzucha modelka pochodzenia amerykańskiego.
- Bez ale .- przerwała blondynce rudowłosa , skrywająca swój naturalny kolor pod warstwą białej farby , sądząc że to ma pomóc jej w zdobyciu sympatii słuchających ją nastolatków.
- Okej , idziemy . - skapitulowała , kiwając obolałym karkiem , na znak że pozycja którą zawsze wybiera do spania przyprawia ją o ból.
- Kochanie ,, - zaczął czule jak najprawdziwszy kochanek , stojący w dalszym ciągu przy niby drewnianych drzwiach , Cole , myśląc iż tym gestem zwróci uwagę swojej myszki ,tak zwał ją , choć Ryan za tym słowem nie przepadała , bynajmniej dlatego że panicznie wręcz chorobliwie bała się wszelakiego robactwa a tym bardziej szarej malizny .
- Coś ktoś mówił ? - udała głuchoniemą wręcz , wkraczając na pierwszy stopień , drewnianych schodów , zdobiących to mieszkanie od niepamiętnych czasów , początkująca piosenkarka ogólnie mówiąc popu.
- Nie , Debs . - zaprzeczyła , wykonując ten sam ruch , przy tym używając ksywki nadanej dziewczynie , w teksańskim liceum , Tisdale .
- Spoko , idźcie . - przeobraził się w luzaka , spięty od rannej kłótni z dziewczyną , Cole , przestępując z nogi na nogi , charakterystycznie przy tym pomrukując .
Skończywszy tą zbędną czynność blondyn, postanowił przyrządzić sobie na śniadanie jajecznicę , z pomidorem, ulubioną jajeczną przekąskę drugiego faceta tu zamieszkującego imieniem ...
- Dylan !! - dało się słyszeć piskliwy krzyk , aż na dole , jednopiętrowej posiadłości, sączący się spod wełnianej kołdry zakupionej , przez panienkę Song .
- Dyl, mówię coś . - szarpnąwszy go za ramię , ukazała się dziewczynie blizna po ostatnim upadku na deskorolce , zobaczywszy tą szramę , zakryła ją szybko zawiniętym wcześniej rękawem , podczas tej czynności znajdujący się w krainie Morfeusza, Lan przewrócił swoje ciało ważące 75 kg, na lewy bok.
- Dylanek !! - użyła pieszczotliwej ksywki , dziewczyna , która stojąc przy zasłonie krwisto- czerwonej , specjalnie dobranej do sypialni, lekko potrząsnęła skrawkiem piżamy wiecznego śpiocha , bynajmniej to nie wystarczyło , więc 27- latka , z całej siły ,którą posiadała w swoim jakże wiotkim ciele poruszyła wystającą dolną kończyną swojego partnera , po czym wydobyła ze swojej krtani gruby, nieprzyzwoicie niski głos , który bardziej przypominał warkot ; przywodzący na myśl zepsuty samochód .
Krzyk trwający czterdzieści pięć sekund przebudził , ubranego w dwuczęściową piżamę, posiadacza ,, twardego '' snu .
- Co tu się dzieje ? - wydusił z siebie jeszcze nie całkowicie przytomny niebieskooki, wykrzywiając usta w grymas, świadczący o jego rosnącym niezadowoleniu , rozkładając szeroko ramiona, cichym mrukiem wywołującym gęsią skórkę u czarnowłosej odzianej w krótkie szorty , sięgające do połowy uda i koszulkę z niewyraźnym napisem za pewne startym podczas nieustającego prania , rzekł zgrywając pana , posiadającego całe miasto , wszystko co w nim się znajduje :
- Czekam na Ciebie .
- Ooo - wydobył się ledwie słyszalny szept z osóbki stukającej paznokciem w blat , szklanego stolika mieszczącego się na lewej stronie sypialni .
- Zarumieniłaś się . - oznajmił władczym tonem Dyl, zauważając rosnące rumieńce na twarzy swojej księżniczki , nieudolnie skrywane przez dłoń , zdobioną cieniutką , złotą bransoletkę z zawieszką przedstawiającą literę ,, D ''.
- Nie!! - zaprzeczyła pewna swego Brenda, przy tym , obracając się na pięcie, wyszła z gracją na korytarz , zapełniony różnego typu babilotami . Przywdziewając uśmiech ,, Znowu mnie zmanipulował ... '' .
Tymczasem uwodziciel , wiedząc o swojej wygranej , rozłożywszy się wygodnie na dużym łożu , mruknął do siebie.
- Kocham te jej ... Ach , ach .
W momencie , gdy jeden z bliźniaków , ten szczęśliwszy , rozmarzony przeciągał się na miękkim materacu , próbując zasnąć , drugi przesiadujący w tym czasie ,w kuchni pół godziny, siląc się na ,, dobrą '' minę, bawił się widelcem .
- O czym tak rozmyślasz ? - dobiegł myśliciela, ciepły , już uspokojony głos , należący do , można powiedzieć , przyszłej szwagierki.
- Jak , zawsze ... O Debby . - wyznał , wpatrujący się w kwiatowy wzór zasłon , Lan.
- Miłość , piękne uczucie. - tym razem Song się rozpłynęła , przycupnąwszy na drewnianym stołku.
- Raczej... rezygnacja . - wymamrotał, ten wyższy z braci , siedząc na przeciw okna.
- Co masz na myśli ? - zapytała bez pośrednio , swym zwyczajem Brenda.
- Może powinienem ...
- Tu jesteś . - w futrynie , stał już przebrany Dyl , z oczami wlepionymi w długonogą piękność, delikatnie obtuloną swoimi włosami, powiewającymi we wszystkie kierunki za przyczyną otwartego okna.
- Zjesz więc z nami . - zasugerowała kusząco Song swojemu chłopakowi.
- Z chęcią .. - przerwał , wodzony wibrującym dźwiękiem , Lan.
- Zaraz będę z powrotem . - dodawszy z poważnym wyrazem twarzy, wykonawszy ten sam ruch co jego dziewczyna w sypialni, szybkim truchtem , pomaszerował do przed pokoju.
- Dylan Ci przerwał , nie skończyłeś .- zauważyła spostrzegawcza Bre.
- Wiem chciałem powiedzieć , iż ja i Debby ...
Hej , zakończony 1 rozdział , czeka na wasze OPINIE ;) .
W następnym rozdziale dowiecie się :
1. Związek Cole'go i Debby przeżyje kryzys ?
2. Co chciał powiedzieć Cole ?
Pozdrawiam , następny rozdział za tydzień :)
- Wstawajcie ludzie . - przedziera się przez pustą przestrzeń głos niebieskookiego , tylko którego ?
- Cole , zamilcz . - Już wiemy ....
- Ashley ? - zapytał ze zdziwieniem w głosie jeden z bliźniaków .
- Nie , mój klon .- zironizowała piękna, mierząca z ok . 1, 60 blondynka, wyłaniająca się zza futryny drzwi w miętowym szlafroku .
- Ale śmieszne , doprawdy kwiczę ze śmiechu . - dogryzł ni to kąśliwie ni z przekąsem chłopak, po czym dodał już normalnym głosem. - Jajecznica czy omlecik dla panienki ?
- Jeden pieron. - ziewnęła, po czym minąwszy zdegustowanego eleganta chrząknęła - Rozluźnij się Coluś .
- Cole !! - wrzasnął ku swojemu nieszczęściu za głośno Sprouse, stojąc w progu malutkiej kuchni .
- Kto tu się tak wydziera ? - rzekła słodkim głosikiem białowłosa miss Teksasu,
po czym przytulając się od tyłu do swojego chłopaka wyszeptała mu do ucha .- Chodź , do mnie ..
- Debby, -przerwał dobitnie tą namiętną chwilę chłopak urodzony w Arezzo , włoskiej miejscowości .
- Znowu , masz jakiejś ale .. - przejęła ostrość głosu swojego ukochanego , brązowooka . Po czym sugestywnie dodała , odsunąwszy się od nadąsanego niczym królewicz , chłopaka : - Ashley , chodź .
- Ale .. - miała wyrazić swoje pragnienie , dotyczące burczącego brzucha modelka pochodzenia amerykańskiego.
- Bez ale .- przerwała blondynce rudowłosa , skrywająca swój naturalny kolor pod warstwą białej farby , sądząc że to ma pomóc jej w zdobyciu sympatii słuchających ją nastolatków.
- Okej , idziemy . - skapitulowała , kiwając obolałym karkiem , na znak że pozycja którą zawsze wybiera do spania przyprawia ją o ból.
- Kochanie ,, - zaczął czule jak najprawdziwszy kochanek , stojący w dalszym ciągu przy niby drewnianych drzwiach , Cole , myśląc iż tym gestem zwróci uwagę swojej myszki ,tak zwał ją , choć Ryan za tym słowem nie przepadała , bynajmniej dlatego że panicznie wręcz chorobliwie bała się wszelakiego robactwa a tym bardziej szarej malizny .
- Coś ktoś mówił ? - udała głuchoniemą wręcz , wkraczając na pierwszy stopień , drewnianych schodów , zdobiących to mieszkanie od niepamiętnych czasów , początkująca piosenkarka ogólnie mówiąc popu.
- Nie , Debs . - zaprzeczyła , wykonując ten sam ruch , przy tym używając ksywki nadanej dziewczynie , w teksańskim liceum , Tisdale .
- Spoko , idźcie . - przeobraził się w luzaka , spięty od rannej kłótni z dziewczyną , Cole , przestępując z nogi na nogi , charakterystycznie przy tym pomrukując .
Skończywszy tą zbędną czynność blondyn, postanowił przyrządzić sobie na śniadanie jajecznicę , z pomidorem, ulubioną jajeczną przekąskę drugiego faceta tu zamieszkującego imieniem ...
- Dylan !! - dało się słyszeć piskliwy krzyk , aż na dole , jednopiętrowej posiadłości, sączący się spod wełnianej kołdry zakupionej , przez panienkę Song .
- Dyl, mówię coś . - szarpnąwszy go za ramię , ukazała się dziewczynie blizna po ostatnim upadku na deskorolce , zobaczywszy tą szramę , zakryła ją szybko zawiniętym wcześniej rękawem , podczas tej czynności znajdujący się w krainie Morfeusza, Lan przewrócił swoje ciało ważące 75 kg, na lewy bok.
- Dylanek !! - użyła pieszczotliwej ksywki , dziewczyna , która stojąc przy zasłonie krwisto- czerwonej , specjalnie dobranej do sypialni, lekko potrząsnęła skrawkiem piżamy wiecznego śpiocha , bynajmniej to nie wystarczyło , więc 27- latka , z całej siły ,którą posiadała w swoim jakże wiotkim ciele poruszyła wystającą dolną kończyną swojego partnera , po czym wydobyła ze swojej krtani gruby, nieprzyzwoicie niski głos , który bardziej przypominał warkot ; przywodzący na myśl zepsuty samochód .
Krzyk trwający czterdzieści pięć sekund przebudził , ubranego w dwuczęściową piżamę, posiadacza ,, twardego '' snu .
- Co tu się dzieje ? - wydusił z siebie jeszcze nie całkowicie przytomny niebieskooki, wykrzywiając usta w grymas, świadczący o jego rosnącym niezadowoleniu , rozkładając szeroko ramiona, cichym mrukiem wywołującym gęsią skórkę u czarnowłosej odzianej w krótkie szorty , sięgające do połowy uda i koszulkę z niewyraźnym napisem za pewne startym podczas nieustającego prania , rzekł zgrywając pana , posiadającego całe miasto , wszystko co w nim się znajduje :
- Czekam na Ciebie .
- Ooo - wydobył się ledwie słyszalny szept z osóbki stukającej paznokciem w blat , szklanego stolika mieszczącego się na lewej stronie sypialni .
- Zarumieniłaś się . - oznajmił władczym tonem Dyl, zauważając rosnące rumieńce na twarzy swojej księżniczki , nieudolnie skrywane przez dłoń , zdobioną cieniutką , złotą bransoletkę z zawieszką przedstawiającą literę ,, D ''.
- Nie!! - zaprzeczyła pewna swego Brenda, przy tym , obracając się na pięcie, wyszła z gracją na korytarz , zapełniony różnego typu babilotami . Przywdziewając uśmiech ,, Znowu mnie zmanipulował ... '' .
Tymczasem uwodziciel , wiedząc o swojej wygranej , rozłożywszy się wygodnie na dużym łożu , mruknął do siebie.
- Kocham te jej ... Ach , ach .
W momencie , gdy jeden z bliźniaków , ten szczęśliwszy , rozmarzony przeciągał się na miękkim materacu , próbując zasnąć , drugi przesiadujący w tym czasie ,w kuchni pół godziny, siląc się na ,, dobrą '' minę, bawił się widelcem .
- O czym tak rozmyślasz ? - dobiegł myśliciela, ciepły , już uspokojony głos , należący do , można powiedzieć , przyszłej szwagierki.
- Jak , zawsze ... O Debby . - wyznał , wpatrujący się w kwiatowy wzór zasłon , Lan.
- Miłość , piękne uczucie. - tym razem Song się rozpłynęła , przycupnąwszy na drewnianym stołku.
- Raczej... rezygnacja . - wymamrotał, ten wyższy z braci , siedząc na przeciw okna.
- Co masz na myśli ? - zapytała bez pośrednio , swym zwyczajem Brenda.
- Może powinienem ...
- Tu jesteś . - w futrynie , stał już przebrany Dyl , z oczami wlepionymi w długonogą piękność, delikatnie obtuloną swoimi włosami, powiewającymi we wszystkie kierunki za przyczyną otwartego okna.
- Zjesz więc z nami . - zasugerowała kusząco Song swojemu chłopakowi.
- Z chęcią .. - przerwał , wodzony wibrującym dźwiękiem , Lan.
- Zaraz będę z powrotem . - dodawszy z poważnym wyrazem twarzy, wykonawszy ten sam ruch co jego dziewczyna w sypialni, szybkim truchtem , pomaszerował do przed pokoju.
- Dylan Ci przerwał , nie skończyłeś .- zauważyła spostrzegawcza Bre.
- Wiem chciałem powiedzieć , iż ja i Debby ...
Hej , zakończony 1 rozdział , czeka na wasze OPINIE ;) .
W następnym rozdziale dowiecie się :
1. Związek Cole'go i Debby przeżyje kryzys ?
2. Co chciał powiedzieć Cole ?
Pozdrawiam , następny rozdział za tydzień :)
środa, 20 maja 2015
Prolog :
Je t'aime .....
- Kocham cię .
- Ja ciebie bardziej ...
- Nie bo ja !
- Będziemy się o to teraz kłócić ?
- Bien sûr que non. Miel <3
Ona : 22- letnia początkująca piosenkarka z wielkimi marzeniami i ambicjami <33
,, Moim życiem jest muzyka i Cole ,
dla niej śpiewam, dla niego oddycham. ''
On: 22 - letni ,,artysta'' stąpające twardo po ziemi.
,, Kocham to co robię , ale gdyby nie ona TO nie miało by sensu . Ona jest moim drogowskazem .''
- Dobrze, że znam francuski .
- Kocham cię .
- Ja też.
- Nie mogłaś tak od razu ?
- Nie!!!
- Dlaczego ?
- Bo uwielbiam gdy wyznajesz mi miłość po francusku .
- Je t'aime princesse. ..
Proloczek zakończony. Liczę na komy .
2 KOMENTARZE - 1 ROZDZIAŁ <33 ;)
- Kocham cię .
- Ja ciebie bardziej ...
- Nie bo ja !
- Będziemy się o to teraz kłócić ?
- Bien sûr que non. Miel <3
Ona : 22- letnia początkująca piosenkarka z wielkimi marzeniami i ambicjami <33
,, Moim życiem jest muzyka i Cole ,
dla niej śpiewam, dla niego oddycham. ''
On: 22 - letni ,,artysta'' stąpające twardo po ziemi.
,, Kocham to co robię , ale gdyby nie ona TO nie miało by sensu . Ona jest moim drogowskazem .''
- Dobrze, że znam francuski .
- Kocham cię .
- Ja też.
- Nie mogłaś tak od razu ?
- Nie!!!
- Dlaczego ?
- Bo uwielbiam gdy wyznajesz mi miłość po francusku .
- Je t'aime princesse. ..
Proloczek zakończony. Liczę na komy .
2 KOMENTARZE - 1 ROZDZIAŁ <33 ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

